UP, Firma… się zaczęło…
Mam za sobą pierwszy dzień “szkolenia” – “Pierwsza praca, pierwszy biznes”. Jeszcze walczę z myślami, czy potraktować sprawę poważnie i pisać uwagi dla ludzi, którzy będą chcieli zakładać swoją działalność w przyszłości, czy z dużym przymróżeniem oka i wyśmiać wszystko, co w UP i szkoleniu (przyszłości zapewne w ZUS i inne urzędy + przepisy, które poznam). Walczę ze sobą tym bardziej, że zamierzam poważnie podejść do tematu, ale niestety wrodzone uczulenie na głupotę i utrudnianie życia przez ludzi z “góry” nie pozwala mi przejść obojętnie obok tej głupoty.
W każdym bądź razie pierwszy dzień mam za sobą. Przez te 5h (pierwszy ulgowy, reszta będzie prawdziwą jazdą 7 godzinną) nie dowiedziałem się praktycznie niczego nowego (nie jestem żadnym wymiataczem ekonomicznym, ale conieco ze szkoły jeszcze pamiętam). Prowadzenie zostawia “trochę” do życzenia, ale nie jest tak tragicznie, jak można się tego spodziewać. Powiem wręcz, że kobieta calkiem nieźle sobie radzi (zważywszy na to, że od większości jest 2x starsza, a mimo wszystko udało jej się nawiązać jaki/taki kontakt z grupą). Grupa raczej wie, co chce ze sobą robić, choć są osoby, które wzbudzają delikatną niechęć, choć to może być moje zboczenie związane z tym, że wolę współpracę z maszynami.