Odkładanie w czasie rozwiązania problemu nie przynosi nic dobrego. Problemy zostawione same sobie mają tendencję do pogłębiania. A to często studnie bez dna.

Bardzo popularne jest ostatnio słowo “prokrastynacja“. Przyjrzyjmy mu się bliżej:

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio ? odroczenie, zwłoka) ? w psychologii: patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. (wikipedia)

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to patologiczna – czyli chorobliwa, nienaturalna tendencja. Mnie to już zniechęciło do zwlekania – a Was? Jeśli nie, to czytajmy dalej: nieustannego – coś, co dziś wydaje się jednorazowym odłożeniem, jutro stanie się naturalnym odruchem – przeraża? Powinno. Jeśli nie, spójrzmy na: w różnych dziedzinach życia – czyli Wasze dzisiejsze zwlekanie z prostymi czynnościami, jutro może przenieść się na inne dziedziny życia, czy na pewno tego chcecie?

Definicja prokrastynacji jest wg mnie wystarcząjącym motywatorem, żeby unikać jej w życiu. Ale  możemy jeszcze przeanalizować, jak zwlekanie przekłada się na nasze życie.

“Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze – będziesz miał dwa dni wolnego”. Dwa dni wolnego – piękne? Bardzo. Ale czy prawdziwe? Co stanie się za dwa dni? Będziemy mieli do zrobienia to, co powinno być zrobione dziś, a także to, co powinno być zrobione pojutrze. Chyba za dużo. Za dużo jak na zwykłego człowieka. Zatem przekładamy to, co jest na dziś – do zrobienia za dwa dni, a dziś nadrabiamy straty. Czy mam wrażenie, czy z naszego powiedzenia została tylko pierwsza część, a przyjemna końcówka zniknęła? A praca jest. Jest jej nie mniej, niż było przedwczoraj. Trochę to przygnębiające – nie macie wrażenia, że jesteście dwa dni w plecy? Bo czas wolny ma to do siebie, że bardzo szybko mija – jeśli jest bezproduktywny. Ale nie to jest najgorsze… nadchodzi weekend, a my mamy na głowie jeszcze sprawy czwartkowe! O piątkowych jeszcze nie wspominam –  do niedzieli jest jeszcze cały dzień czwartkowych prac.

Czy na pewno chcemy żyć “spóźnionym” życiem? Nie. Dużo łatwiej i przyjemniej odpoczywa się ze świadomością, że nic nad nami nie wisi – nic zaległego. Bo jutrzejszymi problemami będziemy martwili się jutro.