Czyj to jest prezydent?
Przy wejściu na onet od razu rzucił mi się w oczy artykuł “Prezydent: Będziemy bronić Gruzjii do upadłego”, po krótkiej chwili chwyciłem się za głowę i zacząłem się zastanawiać – co ten “nasz” Prezydent robi i dlaczego za wszelką cenę dąży do konfliktu (słownego/ekonomicznego/politycznego/zbrojnego – niepotrzebne skreślić) z Rosją? I tak na prawdę, na ile Polacy chcą bronić Gruzji? Oczywiście konflikt – jego idea, powód i rozwiązanie są bardzo skomplikowane – co więcej, nie znam kierunku, w którym powinny dążyć “narody zjednoczone”, żeby konflikt rozwikłać. Ale czy ja powinienem go znać? Nie, ja jestem zwykłym obywatelem tego kraju, którego prezyden pewnie niedługo wyśle na front.
Nie wiem na jakim podwórku wychowywał się p. Prezydent, ani jakie miał tam układy. U nas było prosto – jak ktoś był wielki, to trzeba było mieć z nim dobre układy – w razie problemów lepiej mieć go po swojej stronie, niż stać przeciwko niemu. Owszem – czasem i przeciwko większym się stawało, ale musiały być poważne powody. To, że duży broni małego przed średnim, nie znaczy że od razu trzeba lać wielkiego z pomocą równie wielkiego (lub większego) – jutro los może się odmienić i byćmoże znów będziemy potrzebowali “wielkiego” do pomocy, a tylko ten jeden będzie pod ręką.
Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że większość Polaków wolała by mieć dobre stosunki z Rosją – oczywiście nie kosztem stosunków z Gruzją. Tylko czy ktokolwiek chce mieć lepsze stosunki z Gruzją kosztem lepszych stosunków z Rosją? Chyba tylko Głowa.


Dobre stosunki z Rosją – tak, ale nie za cenę uległości. Przerabialiśmy to parokrotnie w historii i wiemy, czym to się kończy. Jeśli Moskwa nie potrafi zrozumieć, że jej wpływy i rządy kończą się na granicy Federacji, to ma problem sam ze sobą i mówi się trudno.
Sam konflikt w Gruzji trudno mi oceniać, ponieważ żeby zrozumieć tamtejszą sytuację, trzeba by nieco więcej poczytać o regionie.
W takim razie jak odniesiesz się do “przyjaźni z Hameryką”, względem której jesteśmy ulegli jak… nie znam w przyrodzie takiej uległości, a chciałem właśnie użyć porównania do świata zwierząt – a która to Hameryka nas conajmniej.. dyma :)