Co robi dziecko, uczące się chodzić, które przewróci się (bezboleśnie)? Podnosi się i próbuje jeszcze raz. Dlaczego z czasem to zatracamy? Próbuj do skutku.
Pierwsza wersja tytułu była zupełnie inna ? zmieniłem ją dzisiejszego poranka po tym, jak siedziałem z Małą i przyglądałem się jej nieudolnym próbom wchodzenia na schody i schodzenia z nich. Wchodzenie okazuje się dużo łatwiejszą sztuką dla dziecka ? dla ojca jest dużo większym wyzwaniem. O ?Małej? jeszcze napiszę ? niejeden raz.
Dzisiejszy wpis pojawia się po dłuższej przerwie. Nie, nie brak mi chęci czy czasu na pisanie. Jako początkujący bloger mam jeszcze problemy z odpowiednim wyrażeniem tego, co chcę przekazać. Nie wszystko, co uda mi się stworzyć warte jest pokazania czytelnikom. Na szczęście mam ?dobre dusze?, które przeglądają teksty przed publikacją i potrafią mi zwrócić uwagę na błędy, które robię. Dlatego dwa poprzednie wpisy po ?zredagowaniu? (czyt. napisaniu od nowa) pojawią się w innym terminie.
Nie ma idealnych ludzi. Nie ma doskonałości na świecie. Nawet, jeśli ktoś osiąga ?niemalże ideał? ? miewa słabsze pomysły, gorsze dni bądź po prostu mu ?nie wychodzi?. Trzeba to zaakceptować ? najlepszym rozwiązaniem na problem ?upadających planów? jest kolejna próba ich realizacji. Bo nie jest ważne, ile razy się nie uda ? ważne, ile razy się uda! Tylko z prób zakończonych sukcesem będziemy się rozliczali przed samymi sobą.
Mówi się, że uczymy się na błędach ? ale lepiej brzmi stwierdzenie ?doświadczenie, to świadomość błędów, które można popełnić i możliwość ich uniknięcia?. Bo przecież problemów nie da się wyeliminować ? można jedynie minimalizować ich ilość, szybko je rozwiązywać i iść dalej. Drugą prawdą związaną z problemami w pracy usłyszałem od Briana Tracy: ?W pracy dostaję pieniądze za rozwiązywanie problemów, gdyby ich nie było, zatrudniliby kogoś tańszego niż ja?.
Są projekty, które zaczynałem już kilkukrotnie. Część z nich nie została nigdy skończona ? domeny wygasły, a ja nie dokończyłem tego, co zaplanowałem. Czy znaczy to, że powinienem z nich zrezygnować? Nie. Odkładam je na później ? wszystko spisuję do specjalnego zeszytu. Skrupulatnie notuję, z czym był problem, na co brakło czasu, co było czasochłonne itp. Każda kolejna próba zbliża mnie, to wykonania projektu ? wykonania z sukcesem. Wiem, że uda mi się je wszystkie zrealizować.
p.s.
Mialem trochę dłuższą przerwę między wpisami ? poświęcałem się poprawie swojego stylu pisania. Rozwijam wyobraźnię i dużo czytam. Ćwiczę warsztat, przypominam ortografię i interpunkcję ;-) (żeby odciążyć moją korektorkę). Myślę, że niedługo częstotliwość pisania się ustabilizuje.
p.s.2.
Mam propozycję napisania książki. Stąd w/w działania.

