Sport to zdrowie
Jak część z was wie (czyt. zapewne ma podobnie), mój sposób pracy wpływa bardzo destruktywnie na zdrowie – począwszy od przeciążenia nadgarstków (niewygodne klawiatury, za dużo pisania), poprzez oczy (odległość oczu od ekranu laptopa ~80cm), aż po skrzywienia kręgosłupa, ogólne osłabienie organizmu i brak wydolności (zadyszki przy dojściach do samochodu :D ).
Miniaturka na kurniku
Od czasu do czasu (czyt. raz dziennie) poświęcam 30 minut na partyjkę szachów. Nie chcę zapomnieć wszystkiego, czego kiedyś się nauczyłem, a pamięć niestety jest bardzo ulotna (zwłaszcza z biegiem lat). Nie mam czasu chodzić na turnieje, ale chętnie grywam na kurniku. Poziom prezentuję “przeciętny” – gram tylko 20 minutówki (2×20), bo szybciej… nie potrafię. Nawet przy 20 zazwyczaj mam niedoczasy. Poziom przeciwników – różny, różnisty. Czasem trafiają się młodzi adepci – oto krótka miniaturka, która “przytrafiła mi się” dzisiaj.
Mecz o wszystko
Jakiś czas temu dumnie krzyczałem: co? zero! co? zero! co? 3-0 3-0 3-0 3-0 3-0! Teraz mógłbym dodać jeszcze 2×3-0, ale tego nie zrobię. Jutro mecz o wszystko – ktoś powiedział, że to nie będzie bitwa, to będzie wojna. Wierzę, że chłopaki zrobią wszystko, żeby ją wygrać – przegrana z Rosją odbiera nam możliwość awansu do półfinału (felerne rozwiązanie z małymi punktami, zamiast setów). Awansu, na który zasłużyliśmy (po kilkunastokrotnym wysłuchaniu Lao Che postanowiłem pisać o Polsce/Polakach jako o sobie [btw. gorąco polecam, z fan.pl leci już do mnie przesyłka z nagraniami zespołu /mp3 !== piractwo/])!
Zapraszam zatem przed telewizory – godzina 7:00 Polsat otwarty. Mecz o wszystko.
Przegrana Wisełki
Niestety, mimo całkiem dobrej gry “ukochana” ma drużyna poniosła klęskę z Blackburn Rovers. To, co może cieszyć – gra i zaangażowanie piłkarzy. Minusów wymienić mógłbym więcej, ale mimo ilościowej przewagi nie przyćmią one tego, co można było zaobserwować na boisku. Podsumowanie jest jedno – Wisła znów ma pecha.

