Artykuły miesiąca September, 2009

Co robi dziecko, uczące się chodzić, które przewróci się (bezboleśnie)? Podnosi się i próbuje jeszcze raz. Dlaczego z czasem to zatracamy? Próbuj do skutku.

28-09-2009     Category motywacja    

Pierwsza wersja tytułu była zupełnie inna ? zmieniłem ją dzisiejszego poranka po tym, jak siedziałem z Małą i przyglądałem się jej nieudolnym próbom wchodzenia na schody i schodzenia z nich. Wchodzenie okazuje się dużo łatwiejszą sztuką dla dziecka ? dla ojca jest dużo większym wyzwaniem. O ?Małej? jeszcze napiszę ? niejeden raz.

Dzisiejszy wpis pojawia się po dłuższej przerwie. Nie, nie brak mi chęci czy czasu na pisanie. Jako początkujący bloger mam jeszcze problemy z odpowiednim wyrażeniem tego, co chcę przekazać. Nie wszystko, co uda mi się stworzyć warte jest pokazania czytelnikom. Na szczęście mam ?dobre dusze?, które przeglądają teksty przed publikacją i potrafią mi zwrócić uwagę na błędy, które robię. Dlatego dwa poprzednie wpisy po ?zredagowaniu? (czyt. napisaniu od nowa) pojawią się w innym terminie.

Nie ma idealnych ludzi. Nie ma doskonałości na świecie. Nawet, jeśli ktoś osiąga ?niemalże ideał? ? miewa słabsze pomysły, gorsze dni bądź po prostu mu ?nie wychodzi?. Trzeba to zaakceptować ? najlepszym rozwiązaniem na problem ?upadających planów? jest kolejna próba ich realizacji. Bo nie jest ważne, ile razy się nie uda ? ważne, ile razy się uda! Tylko z prób zakończonych sukcesem będziemy się rozliczali przed samymi sobą.

Mówi się, że uczymy się na błędach ? ale lepiej brzmi stwierdzenie ?doświadczenie, to świadomość błędów, które można popełnić i możliwość ich uniknięcia?. Bo przecież problemów nie da się wyeliminować ? można jedynie minimalizować ich ilość, szybko je rozwiązywać i iść dalej. Drugą prawdą związaną z problemami w pracy usłyszałem od Briana Tracy: ?W pracy dostaję pieniądze za rozwiązywanie problemów, gdyby ich nie było, zatrudniliby kogoś tańszego niż ja?.

Są projekty, które zaczynałem już kilkukrotnie. Część z nich nie została nigdy skończona ? domeny wygasły, a ja nie dokończyłem tego, co zaplanowałem. Czy znaczy to, że powinienem z nich zrezygnować? Nie. Odkładam je na później ? wszystko spisuję do specjalnego zeszytu. Skrupulatnie notuję, z czym był problem, na co brakło czasu, co było czasochłonne itp. Każda kolejna próba zbliża mnie, to wykonania projektu ? wykonania z sukcesem. Wiem, że uda mi się je wszystkie zrealizować.

p.s.
Mialem trochę dłuższą przerwę między wpisami ? poświęcałem się poprawie swojego stylu pisania. Rozwijam wyobraźnię i dużo czytam. Ćwiczę warsztat, przypominam ortografię i interpunkcję ;-) (żeby odciążyć moją korektorkę). Myślę, że niedługo częstotliwość pisania się ustabilizuje.
p.s.2.
Mam propozycję napisania książki. Stąd w/w działania.

Jak walczyć ze słomianym zapałem? Jak wyrobić w sobie chęć trwania w podjętych działaniach? Powiedz o tym wszystkim, którzy kiedyś Cię skontrolują.

15-09-2009     Category motywacja    

Nie lubiłem biegać. To pozostałość po szkole średniej, gdzie nauczycielem wf-u był były biegacz. Na siłę próbował robić z nas lekkoatletów – osiągnął tylko tyle, że nikt nie lubił jego zajęć. Co nie znaczy, że nie lubiliśmy sportu w ogóle – z boiska ciężko było nas ściągnąć, ale kiedy przychodził ów nauczyciel, ochota na sport się kończyła.

Od tego czasu minęło już ponad 10 lat i moje zdrowie trochę zaniedbałem – a słowo “kondycja” ledwo przechodziło przez moje gardło. Czułem silną potrzebę poprawy, ale ciężko było mi zacząć uprawiać sport. Jestem dość przeciążonym czasowo człowiekiem, a mój kalendarz jest zazwyczaj obładowany ponad miarę. Pomyślałem, że najlepszym rozwiązaniem byłby sport, który nie obciążałby mnie czasowo. Nie chciałem też wydawać pieniędzy  - przynajmniej do momentu, w którym będzie to konieczne. Na myśl przyszło mi bieganie. Ze względu na to, że mieszkam “w lesie”, zaraz po zamknięciu furtki, byłbym “na treningu”. Nie potrzebowałbym organizować “zespołu”, jak do gry w siatkówkę (o tym też będzie niedługo).

Więc postanowiłem biegać. A jak postanowiłem, musiałem zacząć biegać, żeby nie zawieść samego siebie. Oczywiście zacząłem od spacerów, podbiegając kawałki, – a z każdym dniem zwiększałem udział biegu, dystans pozostawiając bez zmian. Aż do momentu, w którym byłem w stanie przebiec całość dystansu, – wtedy zacząłem go wydłużać.

Pierwsze efekty biegania były wystarczającą motywacją do tego, żeby kolejnego dnia założyć biegówki i ruszyć w las. Niestety z czasem, efekty były coraz mniejsze, a nakład pracy coraz większy. Czasem potrzeba tygodnia, żeby dystans zwiększył się znacząco. Czułem, że coraz mniej mi się chce, wiedziałem, że muszę coś z tym zrobić. Bardzo szybko wymyśliłem rozwiązanie. W weekend spotkałem się z całą masą znajomych i byłem na imprezie rodzinnej. Co zrobiłem? Wszystkim, absolutnie wszystkim, – którzy dla mnie coś znaczą, i którzy się mną interesują, i z którymi utrzymuję stały kontakt, opowiedziałem o moim bieganiu. O zaangażowaniu, przyjemności z biegania, dystansie, lesie, po którym biegałem. O kolejnych krokach, problemach, wyzwaniach i pięknym śpiewie ptaków. Dodatkowo każdego z nich prosiłem, żeby od czasu do czasu zapytał mnie o “moje bieganie”. Stało się – sam przygotowałem na siebie pułapkę.

Nie miałem wyjścia – musiałem biegać, bo wstyd byłoby mi później w rozmowie z przyjaciółmi i rodziną powiedzieć, że po miesiącu mi przeszło, mimo że miałem tak ogromny zapał i próbowałem i ich wciągnąć
w bieganie. Nie chciałem zobaczyć w ich oczach zawiedzenia, – że jestem takim samym “słomianozapałowcem” jak większość Polaków. Bałem się, że stracę w ich oczach. Dlatego robiłem wszystko, żeby wciąż biegać – i móc spokojnie jechać na spotkanie z nimi – co więcej, żeby móc za każdym razem pochwalić się przebiegniętym dystansem, albo formą.

Biegam już 18 miesięcy – w tym sezonie trochę mniej (mam problemy z kolanem), ale nie rzadziej niż raz w tygodniu – czasem i cztery razy! A wszystko dzięki temu, że wciągnąłem emocjonalnie w moje bieganie kilka osób – kilka bardzo ważnych osób. Dziękuję Wam!

Nie wiem, czy można to Was tak nazwać, ale dla mnie jesteście moim ?trustem mózgów?.

p.s.
Zimą biegałem na nartach. – Niedługo wybieram się do lasu przygotować tor na przyszły sezon, bo nie zamierzam odpuścić biegania na nartach, które okazało się równie przyjemne jak ?zwykłe? bieganie.

Gra chłopaków

15-09-2009     Category inne, ulubione    

Zapraszam na stronę http://oozi-game.blogspot.com/ – gdzie znajdziecie trochę informacji na temat gry, nad którą pracują moi znajomi.

Odkładanie w czasie rozwiązania problemu nie przynosi nic dobrego. Problemy zostawione same sobie mają tendencję do pogłębiania. A to często studnie bez dna.

10-09-2009     Category motywacja    

Bardzo popularne jest ostatnio słowo “prokrastynacja“. Przyjrzyjmy mu się bliżej:

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio ? odroczenie, zwłoka) ? w psychologii: patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. (wikipedia)

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to patologiczna – czyli chorobliwa, nienaturalna tendencja. Mnie to już zniechęciło do zwlekania – a Was? Jeśli nie, to czytajmy dalej: nieustannego – coś, co dziś wydaje się jednorazowym odłożeniem, jutro stanie się naturalnym odruchem – przeraża? Powinno. Jeśli nie, spójrzmy na: w różnych dziedzinach życia – czyli Wasze dzisiejsze zwlekanie z prostymi czynnościami, jutro może przenieść się na inne dziedziny życia, czy na pewno tego chcecie?

Definicja prokrastynacji jest wg mnie wystarcząjącym motywatorem, żeby unikać jej w życiu. Ale  możemy jeszcze przeanalizować, jak zwlekanie przekłada się na nasze życie.

“Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze – będziesz miał dwa dni wolnego”. Dwa dni wolnego – piękne? Bardzo. Ale czy prawdziwe? Co stanie się za dwa dni? Będziemy mieli do zrobienia to, co powinno być zrobione dziś, a także to, co powinno być zrobione pojutrze. Chyba za dużo. Za dużo jak na zwykłego człowieka. Zatem przekładamy to, co jest na dziś – do zrobienia za dwa dni, a dziś nadrabiamy straty. Czy mam wrażenie, czy z naszego powiedzenia została tylko pierwsza część, a przyjemna końcówka zniknęła? A praca jest. Jest jej nie mniej, niż było przedwczoraj. Trochę to przygnębiające – nie macie wrażenia, że jesteście dwa dni w plecy? Bo czas wolny ma to do siebie, że bardzo szybko mija – jeśli jest bezproduktywny. Ale nie to jest najgorsze… nadchodzi weekend, a my mamy na głowie jeszcze sprawy czwartkowe! O piątkowych jeszcze nie wspominam –  do niedzieli jest jeszcze cały dzień czwartkowych prac.

Czy na pewno chcemy żyć “spóźnionym” życiem? Nie. Dużo łatwiej i przyjemniej odpoczywa się ze świadomością, że nic nad nami nie wisi – nic zaległego. Bo jutrzejszymi problemami będziemy martwili się jutro.

Więc jest blog – bo mikroblog to za mało

09-09-2009     Category motywacja    

09.09.09 godzina 9:09 – piękny moment na start.

Zaczynam przygodę z ?poważnym? blogiem motywacyjnym. Okazuje się, że microblog (blip), to trochę zbyt mało. Czasem brakuje miejsca, na pełne wyrażenie tego, co chciałbym wam powiedzieć. Czasem też, trzeba podsumować rozmowy motywacyjne, które prowadzimy na blipie – na privie.

Blip pozostaje głównym źródłem kontaktu ze mną, ale daję wam do dyspozycji jeszcze adres email – to w szczególności dla tych, którzy nie korzystają z blipa, a trafili na blog. Niedługo również będzie konto na twitterze – muszę najpierw skończyć sprawę ?powiązania? wpisów blog/blip/twitter – bez zbędnego mieszania (a jednocześnie, zeby wystarczyło wam śledzić jedno źródło wpisów). Możecie do mnie pisać na pan.motywator /małpka/ gmail.com – staram się sprawdzać skrzynkę kilka razy dziennie – i obiecuję odpisywać.

Zapraszam do komentowania – bardzo ważne jest dla mnie to, co myślicie o moim blogu i sposobie motywacji. Jeśli “dzienniczek” będzie się podobał, pomyślę o czymś jeszcze bardziej motywującym? w zasadzie poczyniłem już pierwsze kroki, ale narazie? nie zapeszajmy. Jeśli sprawa się rozwinie na pewno zostaniecie poinformowani.

Trochę kwestii technicznych. Do wpisów można używać awatarów – z serwisu gravatar.com. Ponieważ nie jestem nieomylny (literówki/błędy mogą przemknąć) – a nie zawsze jest czas, żeby wysłać post do zaprzyjaźnionych korektorów, stworzyłem formularz zgłaszania błedów we wpisie. Jeśli znajdziecie błąd, kliknijcie na “Znalazłeś błąd na stronie? Pomóż mi go poprawić” i proszę poprawić błąd – ja dostanę wiadomość od razu z poprawioną wersją i będę widział co zostało zmienione.

Podziękowania dla osób, bez których bym się nie zdecydował na pisanie:
- dziękuję blipspołeczności, która wciąż pytała o bloga, i entuzjastycznie zareagowała na chęć rozpoczęcia,
- dziękuję mojej korektorce “Rencie”,
- i tym wszystkim, których wymieniać nie mogę, bo zajęłoby to za dużo miejsca – od A przez J, aż po Ż.


Chwytam chwile...



Pracuję nad...

  • Captcha cracker - Artykuł
  • PHP-OCR - Program
  • Basecamp theme - Template